Powoli wstałam.
Moja bluzka wciąż była mokra.
Włosy lepiły mi się do twarzy.
Ale nigdy nie czułam się tak prosto.
Tak spokojnie.
Tak swobodnie.
Spojrzałam na niego.
„Tak, Antoine. To prawda.”
Pokręcił głową, nie rozumiejąc.
„Ale… dlaczego nigdy mi nic nie powiedziałeś?”
Uśmiechnęłam się smutno.
„Bo chciałam wiedzieć, czy potrafisz kochać kobietę bez widocznego bogactwa, bez tytułu, bez przywilejów, które mogłabyś zaoferować.”
Podeszłam bliżej.
„Chciałam wiedzieć, czy kochasz mnie. Nie to, co posiadam.”
Antoine spuścił wzrok.
Ale było za późno na wstyd.
Za późno na żal.
Za późno, żeby udawać ofiarę sekretu, którego nigdy nie zasłużył poznać.
„Przez pięć lat” – kontynuowałam – „obserwowałam, jak gardzisz zwykłymi ludźmi”. Słyszałam, jak śmiejesz się z rodziną z kelnerów, sprzątaczek, kierowców, niedocenianych bohaterów, którzy utrzymują świat w ruchu, podczas gdy ty tylko zamawiasz jedzenie. I za każdym razem myślałam, że może się zmienisz.
Mój głos pozostał niski.