Wokół mnie rozmowy ucichły, kieliszki cicho brzęczały, a skrzypek grał elegancką melodię przy fortepianie.
Wtedy otworzyły się duże, szklane drzwi restauracji.
I wszedł Antoine.
Ale nie był sam.
Uczepiona jego ramienia z nieprzyzwoitą poufałością, kobieta szła obok niego.
Wysoka.
Pewna siebie.
Obcisła czerwona sukienka.
Smukłe obcasy.
Torebka Hermès spoczywała na jej ramieniu niczym trofeum.
Rozpoznałem ją od razu.
To była Éléonore de Valmont.
Córka szefa Antoine’a.
Kobieta, z którą mnie zdradzał.
W chwili, gdy Antoine mnie zobaczył, jego twarz zbladła.
Jego palce zacisnęły się na ramieniu Éléonore.
Próbował poprowadzić ją w stronę wyjścia, ale ona już podążyła za jego wzrokiem.
Jej wzrok padł na mnie.
Po czym się uśmiechnęła.
Powolny uśmiech.