Eleanor się nie uśmiechnęła. Jej bystre, inteligentne oczy powoli przesuwały się po pokoju, chłonąc każdy szczegół. Zauważyła drogie kwiatowe dekoracje na stołach. Kryształowe kieliszki do szampana. Potem jej wzrok powędrował do salonu i zatrzymał się na mnie. Obserwowała ciężki gips, temblak i świecący arkusz kalkulacyjny.
Na ekranie laptopa mignęła mi twarz, oświetlając moją wyczerpaną twarz.
Jej wzrok zatrzymał się na mnie na chwilę. Milcząca obietnica została nam przekazana.
Potem odwróciła się i wcisnęła Valerie w dłonie owinięte w srebro pudełko.
„To dla panny młodej i pana młodego” – powiedziała Eleanor, a jej głos dźwięczał wyraźnie ponad gwarem gości. „Otwórz teraz. Przy wszystkich”.
Valerie zamrugała, zaskoczona władczym tonem, ale szybko odzyskała promienny uśmiech. Postawiła ciężkie drewniane pudełko na środku stołu, przyciągając uwagę wszystkich gości. Z rozmachem rozwiązała srebrną wstążkę.
Uniosła wieczko.