„Myśleli, że mają do czynienia z bezbronną staruszką. Nie wiedzieli, że kobieta, którą zamknęli, była jedyną siłą powstrzymującą wilki”.
Spojrzałem na Sarę, wciąż kulącą się na podłodze. Spojrzałem na krew na płytkach.
„Wkrótce mieli się dowiedzieć, dlaczego moi wrogowie nazywają mnie „Żelaznym Generałem” – wyszeptałem do Richarda. – „I autoryzowałem atak na pełną skalę”.
Skinąłem głową w stronę Ducha.
„Złam mu rękę, której użył, żeby ją uderzyć”.
Duch di
Nie wahaj się. Nacisnął.
TRZASK.
Odgłos trzaskającej kości ramiennej był głośny, mokry i mdły.
Krzyk Richarda rozbrzmiał echem w rezydencji, wysoki, cienki jęk, który rozdarł krystaliczną ciszę posiadłości.
Beatrice osunęła się na ścianę, szlochając. „Ty potworze! Złamałeś mu rękę!”
„Złamał mi córkę” – odpowiedziałem chłodno. „Potraktuj to jako zaliczkę”.
W oddali zaczęły wyć syreny. Niebieskie i czerwone światła migotały przez okno w kuchni.
Beatrice uśmiechnęła się przez łzy, z wyrazem mściwego triumfu. „Policja! Nareszcie! Idziesz do więzienia na dożywocie! Porwanie! Napaść!”
Poprawiłem kamizelkę. Stuknąłem w słuchawkę.
„Ghost, połącz mnie z Pentagonem. Powiedz generałowi Hallowayowi, że „Żelazna Evie” prosi o przysługę. Kod czarny. Natychmiastowa ewakuacja”.
Drzwi wejściowe znów się otworzyły.
„Policja! Rzuć broń!”