W ich wersji jestem zimną byłą żoną, która zniszczyła rodzinę przez żart.
Pozwoliłam im opowiedzieć swoją historię.
Znam swoją.
Jestem kobietą, która w końcu przestała płacić za własne nieszczęście.
Nadal podróżuję.
Ale teraz podróżuję na lekko.
Jeden pokój. Jedna rezerwacja. Jedna karta. Moja.
Nie porównuję niczyich alergii. Nie rezerwuję pięciu apartamentów. Nie finansuję ludzi, którzy mylą hojność ze słabością.
Co najważniejsze, nigdy nie odchodzę od stolika, jeśli nie wiem, że siedzące przy nim osoby będą zadowolone, kiedy wrócę.
Życie jest zbyt krótkie, żeby być puentą czyjegoś żartu.
O wiele lepiej jest być tym, kto pisze zakończenie.
KONIEC!