Wpatrywałam się w twarz Ryana na zdjęciu.
Nie tylko się uśmiechał.
Wyglądał zwycięsko.
Latami uczył rodzinę, że jestem wycieraczką, a dziś wieczorem zaprosił ich do wytarcia stóp.
Spojrzałam na Leo.
„Jestem głównym posiadaczem karty rezerwacji rodzinnej Mercer, prawda?”
Sprawdził komputer.
„Tak, pani Mercer. Pięć apartamentów, posiłki all-inclusive, przedpłacone pakiety spa i drobne wydatki są na pani karcie.”
„Chcę coś zmienić” – powiedziałam. „Anuluj rozliczenie główne. Od jutra rano każdy apartament będzie płatny przy wyjeździe. Dziś wieczorem przenieś mnie do osobnego pokoju. Na inne piętro. Daleko stąd.”
Leo mrugnął.
„Chcesz anulować pobyt rodzinny?”
„Nie” – powiedziałam, patrząc ostatni raz na roześmiane emotikony. „Anuluję dofinansowanie. Jeśli chcą raju, sami za niego zapłacą.”
Część 2: Poranny rachunek
Leo pracował szybko i cicho.
Przeniósł mnie do prywatnego apartamentu na dwunastym piętrze z widokiem na ciemny ocean. Anulował umowę ramową i zmienił płatności w pozostałych pokojach na bezpośrednie.
Tej nocy mój telefon wibrował bez przerwy.