Razem.
A ja byłam obiektem żartów.
Upokorzenie jest fizyczne. Zaczęło się w moim żołądku i rozprzestrzeniło, aż zadrżały mi ręce.
Recepcjonista, młody mężczyzna o imieniu Leo, widział wszystko. Widział, jak szepczą, śmieją się i skradają do wind, zostawiając mnie jak bagaż, którego już nie chcieli.
„Proszę pani?” zapytał delikatnie. „Wszystko w porządku?”