Prywatne konto. Zmieniłam hasła do wspólnych kont. Wysłałam maila do mojego adwokata od rozwodów. Zebrałam wyciągi bankowe i zrzuty ekranu.
O siódmej rano byłam w holu w eleganckim lnianym garniturze z czarną kawą w dłoni.
Przybyli jak burza.
Celeste prowadziła ich, z twarzą ściągniętą z oburzenia. Ryan szedł za nimi, blady i wściekły. Aubrey stała za nim, już sprawdzając swoją aplikację bankową.
„Wystąpił błąd” – warknęła Celeste w recepcji. „Moja karta do spa nie działa, a konsjerż twierdzi, że śniadanie nie jest wliczone w cenę”.
Wstałam.
„To nie błąd, Celeste”.
Odwrócili się.
Ryan zmrużył oczy.
„Natalie, przestań już. Oddaj im swoją kartę. Porozmawiamy o twoich uczuciach później”.
„Nie będzie żadnego później”.
Spojrzałam na Leo.
„Proszę, podaj im aktualne saldo zadłużenia”.
Leo odchrząknął.
„Saldo za cztery apartamenty, wliczając w to wczorajszą kolację na dachu i odblokowane bony do spa, wynosi sześć tysięcy czterysta dolarów. Musi zostać uregulowane natychmiast, inaczej pokoje zostaną zwolnione”.
Celeste zaśmiała się piskliwie.
„Żartujesz. Ryan, powiedz jej, że żartuje”.
„Nie żartuję”.