Oczywiście nie do końca, ale z pewnością stała się częścią ekosystemu Ricarda.
Nie odpowiedział.
Nie pojawił się.
Nie broniła już swojej miłości w mediach społecznościowych, ani swojego brzucha, ani ślubu.
Później, dyskretnie, dowiedzieliśmy się, że ciąża nie została potwierdzona, poza tym, że wystarczyło jej, by skłonić Teresę do publikacji, Ricarda do przyspieszenia ceremonii, a rodzinę do świętowania własnej fantazji o zastępstwie.
Ironia była idealna.
Ricardo zdradził mnie kłamstwem popartym kolejnym kłamstwem, a cały budynek runął, gdy tylko zadomowili się w głównej sali.
Teresa oczywiście obwiniała wszystkich oprócz syna.
Potem obwinił Ximenę.
Potem pojawił się stres.
Potem pojawiły się „złe energie”, które według niej zasiałem.
Nie odpowiedziałem.
Każde jego słowo było kolejną cegłą w społecznym grobie, który sami sobie wykopali.
Ricardo chciał rozmawiać.
Pisał do mnie z nowych numerów, z drugorzędnych e-maili, z kont osób trzecich.
Czasami błagając.
Czasami grożąc.
Czasami udając nostalgię.