Nie z eleganckimi łzami niewinnie urażonej osoby, ale z pośpiesznym płaczem kogoś, kto właśnie odkrył, że zakochanie się w żonatym mężczyźnie może wydawać się śmiałe tylko do momentu, aż zniknie dom, pieniądze, dostęp i tytuł „prawdziwej żony”.
Usiadła przede mną, nie patrząc na mnie.
Nie rozmawiałam z nim jak rywalka.
Rozmawiałam z nią jak pracownica.
To ją jeszcze bardziej zdruzgotało.
„Nie interesuje mnie twoja relacja z Ricardo jako kobietą” – powiedziałam jej. „Interesuje mnie twoja rola jako dyrektorki i akcjonariuszki, ponieważ naruszyłaś protokoły, wykorzystałaś wewnętrzne zasoby i uczestniczyłaś w operacyjnym tuszowaniu sprawy. Resztę upokorzenia zostawię twojemu życiu osobistemu”.
Ximena zaczęła drżeć.
Ricardo próbował interweniować.
Weronika powstrzymała go spojrzeniem.
Potem nadeszła Teresa.