Ochroniarze zaprowadzili go do małej sali konferencyjnej.
Nie tej dużej.
Nie tej szklanej z widokiem na miasto, gdzie kiedyś bawił się w dyrektora cudzych imperiów.
Małego pokoju bez okien, z szarym stołem i dzbankiem letniej wody.
Czekałem tam na niego z Veronicą i dwoma członkami komitetu.
Ximena nie została zaproszona.
Konfrontacja
Ricardo wszedł gotowy do krzyku, ale scena wytrąciła go z równowagi na tyle, że zatrzymał się na chwilę.
Zobaczył mnie siedzącego z tyłu, nienagannego, w jasnym garniturze, z upiętymi włosami i niebieską teczką przed sobą.
Nie wstałem.