Podobało mi się.
„Załatwię to” – powiedział, teraz mniej król, a bardziej osaczony. „Możemy porozmawiać na osobności”.
Uśmiechnęłam się ze spokojem, który zawsze drażnił go bardziej niż moje nieporozumienia.
—Już rozmawialiśmy, Ricardo. Ożeniłeś się, a twoja matka to upubliczniła. Byłeś bardzo jasny. Teraz moja kolej, żeby i ja się jasno wypowiedzieć.
O jedenastej czterdzieści pięć jego stanowisko zostało tymczasowo zawieszone.
Ximena została wezwana o dwunastej po dwunastej.
Przyszła zapłakana.