„Niczego nie sugeruję. Mówię tylko, że jej żołądek…”
„To twoja matka, Elise.”
„Dokładnie. To moja matka. I widzę, że coś ukrywa.”
Thomas westchnął zirytowany.
„Jesteś wyczerpany. Wszystko mieszasz.”
Rozmowa się skończyła.
Ale cisza, która nastąpiła, przeraziła mnie jeszcze bardziej niż jego słowa.
Następnego dnia mieliśmy go zabrać do lekarza.
Ale Thomas odebrał pilny telefon ze swojego biura, a ja zostałam wezwana do La Défense na spotkanie z ważnym klientem.
Moja matka nalegała:
— Idź do pracy
Czuję się lepiej.
Więc wyszliśmy.
I wyszedłem z ciężarem na piersi.
W ciągu następnych dni zacząłem się jej przyglądać wbrew sobie.
Widziałem ją stojącą przy oknie, patrzącą na ulicę, z jedną ręką opartą na brzuchu.
Widziałem, jak szybko pakuje pudełka z lekami do torby, kiedy wszedłem do kuchni.
Spytałem ją, co to jest.
Odpowiedziała:
„Witaminy”.
Ale jej głos nie był naturalny.
Wtedy zacząłem wyobrażać sobie rzeczy, których nie cierpiałem sobie wyobrażać.
Może poznała kogoś w Marsylii.
Może ukrywała przede mną jakiś związek.
Może mój ojciec nie był jeszcze wystarczająco głęboko w jej pamięci, jeśli chodzi o mnie, ale dla niej już był.
I ta myśl napełniła mnie brudnym, niesprawiedliwym gniewem, którego nie śmiałem nazwać.
Do tamtej nocy.
Było trochę po północy. Wciąż siedziałam przy komputerze, kończąc raport na następny dzień. Thomas już spał.
Kamera z elektronicznej niani rozbłysła na moim telefonie.
Klara poruszała się w swoim łóżeczku.
Otworzyłam ją automatycznie.
I tam zobaczyłam moją mamę.
Była w pokoju Klary, pochylona nad łóżeczkiem, jedną ręką trzymając się ściany. Jej twarz wykrzywił grymas bólu.
Potem przyłożyła obie ręce do brzucha.