„Nie baw się ze mną. Robisz z siebie idiotkę. Caleb, powiedz jej, żeby…”
„Powołuję się na paragraf 14B umowy najmu lokalu” – kontynuowałam spokojnie.
W pomieszczeniu zakłopotanie ustąpiło miejsca ciekawości.
„O czym ona mówi?”
„Klauzula czego?”
„Czy to jakiś żart?”
Otworzyłam umowę w telefonie i skierowałam go w stronę kamery umieszczonej za ścianą, tej, która wyświetlała na dużym ekranie pokaz slajdów z zaręczyn.
„Pakt 14B: Protokół Moralności i Molestowania” – przeczytałam. „Każde fizyczne lub słowne nękanie właściciela lub personelu jest podstawą do natychmiastowego, bezzwrotnego odwołania imprezy”.
Pozwoliłam słowom zawisnąć w powietrzu. Potem spojrzałam na Biancę.
„Dziś wieczorem panna młoda oblała mnie winem, obraziła i upokorzyła przed personelem i gośćmi”.
Bianca przewróciła oczami.
„O rany. To był wypadek, ty psycholu. A nawet gdyby nie był, jesteś tylko siostrą-nieudacznikiem pana młodego. Nie jesteś personelem. Więc twoja mała zasada nie obowiązuje”.
Jej przyjaciółki roześmiały się, desperacko próbując utrzymać starą wersję pokoju przy życiu. Uśmiechnęłam się.
„Nie” – powiedziałam. „Nie jestem personelem”.