Był utkwiony w Carol.
Jakby nagle zabrakło mu tchu.
Przeszedł mnie dziwny dreszcz.
Wtedy Carol wyszła na korytarz, żeby zadzwonić do mamy, wciąż płacząc ze szczęścia.
Wtedy Paul nachylił się do mnie.
„Proszę” – wyszeptał natarczywie. „Nie dawaj jej jeszcze dziecka”.
Moje serce stanęło.
„Co?”
„Muszę ci coś pokazać”.
Jego ręce drżały, gdy wyciągał telefon.
„Co się dzieje?” – zapytałam.
Paul z trudem przełknął ślinę.
Potem podał mi ekran.
Na początku nie rozumiałam, co widzę.
To była nić porozumienia między Paulem a Robem.