Bo ten ból na jej twarzy był zbyt prawdziwy, by udawać.
Drzwi otworzyły się chwilę później.
Rob wszedł do środka, niosąc filiżanki z kawą.
„Hej” – powiedział swobodnie. „Jak się miewa moja ulubiona…”
Potem zamarł.
Pokój się zmienił.
Carol powoli wstała.
„Skłamałaś mnie” – powiedziała.
Twarz Roba zbladła.
„Carol…”
„Pozwoliłaś mi uwierzyć, że to nasze dziecko!”
„To nasze dziecko” – zaprotestował szybko.
„Nie!” – krzyknęła. „Ukradłaś wybór mojej siostry!”
Dziecko delikatnie poruszyło się w moich ramionach.
Rob wyglądał teraz na spanikowanego.
„Zrobiłem to dla nas” – upierał się. „Rozpadałaś się. Nie mogłem już patrzeć, jak znikasz”.
„Więc wykorzystałaś ciało mojej siostry za naszymi plecami?” – krzyknęła Carol.
„Powiedziałaby nie!”
„Bo to było złe!”