Łzy zamazywały mi wzrok.
Zanim zdążyłam się odezwać, Carol wróciła do pokoju z uśmiechem.
Potem zamarła.
Bo od razu wyczuła, że coś jest nie tak.
„Dlaczego oboje tak wyglądacie?” zapytała nerwowo.
Nikt nie odpowiedział.
Powoli Paul podał jej telefon.
Obserwowałam, jak jej twarz się zmienia, gdy czytała.
Zdezorientowanie.
Szok.
A potem rozpacz.
Kolana ugięły się pod nią tak nagle, że Paul musiał ją złapać.
„Nie” – wyszeptała.
Czytała wiadomości raz po raz.
„Nie… nie…”
Łzy spływały jej po policzkach.
„Skłamałaś mnie?” – wyszeptała, choć Roba jeszcze tam nie było.
Potem spojrzała na mnie.
A widok bólu na mojej twarzy zdawał się ją jeszcze bardziej niszczyć.
„Nie wiedziałam” – krzyknęła natychmiast. „Emily, przysięgam na Boga, nie wiedziałam”.
Uwierzyłam jej od razu.