Odjeżdżając, wciąż słyszałem śmiech Skylar dochodzący z otwartych okien domu.
Autostrada ciągnęła się w nieskończoność, pogrążając się w ciemności. W samochodzie słychać było jedynie jednostajny szum opon na asfalcie.
Wtedy zawibrował mój telefon.
Na ekranie pojawiło się imię Skylar.
Od razu je zignorowałem. Wiedziałem już, że to kolejna obelga podszyta humorem.
Poczekałem, aż włączyła się poczta głosowa.
Zanim zatrzymałem się na przydrożnym parkingu, ciężar całego dnia w końcu spadł na mnie.
Oparłem się o fotel kierowcy i przez dłuższą chwilę wpatrywałem się w sufit.
Przeżyłem strzelaniny za granicą, które wstrząsały mną mniej niż siedzenie naprzeciwko mojej siostry przy stole w jadalni.
Tak to jest z rodziną.
Wiedzą dokładnie, gdzie są twoje słabe punkty.