„Wiem, mamo” – odpowiedź Griffin była jak sztylet przebijający moje serce. „Jak tylko fizycznie wyzdrowieje, zapewnimy jej potrzebną pomoc psychologiczną. Nie mogę dalej żyć z jej urojeniami”.
Zamknęłam oczy, a gorące, ciche łzy spływały mi po policzkach. Trzy lata toksycznej manipulacji. Trzy lata moich rzeczy, które były przenoszone, ukrywane lub niszczone, a Griffin wmawiał mi, że pewnie jestem zestresowana i je gubię. Trzy lata jadowitych, podstępnych komentarzy Evangeline i Griffin nieustannie bagatelizujący moje uczucia, mówiący, że przesadzam.
Planował zamknąć mnie w zakładzie karnym tylko po to, żeby zadowolić matkę.
Ale tym razem nie byłam szaloną, zapominalską żoną. Tym razem miałam niezbity dowód.
Dziesięć minut później Ivy wróciła. Nie była sama. Tuż za nią szli dwaj umundurowani policjanci.
Przez małe okienko w drzwiach mojego pokoju obserwowałam scenę rozgrywającą się na korytarzu. Widziałam, jak idealnie opanowana, arogancka twarz Evangeline całkowicie się załamuje, gdy funkcjonariusze podchodzą do niej zamiast do mnie.
Griffin zrobił krok naprzód, wyglądając na zdezorientowanego, a potem defensywnego, gdy jeden z funkcjonariuszy wyciągnął notes i poprosił Evangeline, żeby schowała ręce za plecami.
„Anastasio” – powiedziała delikatnie Ivy, podchodząc do mojego łóżka. Mocno trzymała mój telefon. „Funkcjonariusze przejrzeli nagranie. Czy chce pan oficjalnie wnieść oskarżenie?”
Wziąłem głęboki, bolesny oddech, przezwyciężając ból w żebrach. Pomyślałem o piętnastu minutach, które spędziłem leżąc na podłodze, podczas gdy ona piła herbatę.
„Tak” – powiedziałem stanowczo, a mój głos był pewniejszy niż od lat. „Tak, chcę wnieść oskarżenie”.
Gdy tylko wypowiedziałem te słowa, oburzony krzyk Evangeline odbił się echem po szpitalnym korytarzu, wystarczająco głośny, by zatrzymać pielęgniarki. Jej krzyki zostały jednak nagle uciszone, gdy funkcjonariusze eskortowali ją do wyjścia.
Rozdział 3: Dziedziczka