Funkcjonariusze na miejscu zakuli Mindę w kajdanki.
Zaczęła krzyczeć.
Krzyczeć.
Przeklinać nas.
I tuż przed tym, jak ją zabrali, wypowiedział ostatnie zdanie, patrząc na Clarę z jadem:
„Nie myśl, że wygrałaś. Zostawił cię samą i zrobi to znowu. Tacy mężczyźni jak on zawsze wybierają pracę. Zawsze”.
Chciałem ją gonić.
Chciałem coś rozbić.
Chciałem wyrwać z jej ust każde słowo.
Ale wtedy poczułem, jak dłoń Clary zaciska się z desperacką siłą na moim nadgarstku.
„Nie zostawiaj mnie” – wyszeptał.
I zrozumiałem, że w tym momencie istniał tylko jeden prawdziwy problem: zostać.
W szpitalu potwierdzono, że z dzieckiem wszystko w porządku.
To zdanie sprawiło, że po raz pierwszy od lat się rozpłakałem.
Dziecko było w porządku.
Klarze nie.