W swoich wspomnieniach „To be preservation forever”, opublikowanych na Zachodzie, Kopelew pisze: „Widziałem młodego esesmana, musiał mieć mniej niż 18 lat”. Błagał radzieckiego sierżanta. [muzyka] Chłopak pokazał zdjęcie swojej matki. Sierżant wziął zdjęcie, obejrzał je, a potem podarł na strzępy, zanim strzelił chłopcu w twarz. Próbowałem interweniować.
Zmusili mnie, mówiąc: „Nie widziałeś, co zrobili naszym dzieciom”. To prawda, ale zabijanie katów bez procesu to samo stanie się katem. Ostatnie dni Rzeszy to apoteoza tej przemocy. W Berlinie SS fanatycznie broni bunkra Hitlera. Kiedy w końcu zostają zatopieni, żadne osiedle nie jest zagrożone.
Żołnierze Sowieci otrzymali rozkaz od Jukova. W Berlinie nie ma więźniów SS. Walki w podziemiach kancelarii są niezwykle brutalne. Ranni SS-mani są dobijani bagnetami. Niektórzy są spalani żywcem miotaczami ognia. Tą samą bronią, której użyli do oczyszczenia getta. Krąg przemocy się zamyka. Wczorajsi kaci giną jak ich ofiary.
Bez procesu, bez litości, [muzyka] w przerażeniu i bólu. Sprawiedliwość, zemsta. W chaosie 1945 roku granica zniknęła. Ale w 1945 roku wojna w Europie oficjalnie się skończyła. W obozach jeńców sowieckich ostatni schwytani esesmani czekają na swój los. NKWD rozpoczyna tworzenie akt, aby zidentyfikować zbrodniarzy wojennych. Ale dla wielu jest już za późno.