Rosjanie kazali nam się ustawić w szeregu. Sowiecki oficer mówił perfekcyjnie po niemiecku. Kazał nam powiedzieć: „Teraz będziecie cierpieć za to, co zrobiliście naszym ludziom”. Zaczęli nas wyzywać po kolei. Pierwszych zaprowadzono za budynek. Usłyszeliśmy strzały. Mężczyzna obok mnie, uzbrojony w furię, który służył na Ukrainie, zaczął płakać.
Błagał, mówiąc, że ma troje dzieci. Rosjanin odpowiedział: „Dzieci Babillarda też miały pracę i go zabrały”. Najbardziej symbolicznym przypadkiem pozostaje las w Kotynowie. Ten las pod Smoleńskiem, gdzie NKWD rozstrzelało 22 000 polskich oficerów w 1940 roku, stał się w 1945 roku miejscem makabrycznego wydarzenia.
Sowieci przyprowadzili tam grupy pojmanych oficerów SS. Świadek Vermart, kapral Friedrich Schmidth, który był świadkiem zdarzenia przed jego uwolnieniem, mówi, że Rosjanie zmusili około pięćdziesięciu oficerów SS do klęczenia na skraju dołów, dokładnie tam, gdzie 5 lat wcześniej zamordowano Polaków. Sowiecki komisarz polityczny powiedział im po niemiecku: „Oskarżyliście nas o tę masakrę.