Sierżant Wiktor Sokołow w opublikowanych potajemnie wspomnieniach z lat 70. XX wieku pisze: „Złapaliśmy oddział pomocniczy SS złożony z kobiet, które mogły brać udział w masakrze, w wyniku której dzieci zostały wybrane do komór gazowych. [muzyka] Moi ludzie oszaleli. Co się stało tamtej nocy? Nie potrafię tego opisać.
Rano nie było już żadnego żywego więźnia. Dokładna liczba nigdy nie będzie znana. Archiwa sowieckie pozostają fragmentaryczne. Wiele dokumentów zostało zniszczonych, ale szacunki historyków są zbieżne. Między styczniem a majem 1945 roku stracono w trybie doraźnym od 80 000 do 100 000 członków Waffen SS. [muzyka] Bez procesu, bez sądu, tylko szybka i brutalna sprawiedliwość.
Za każdym zabitym SS-manem Sowieci pamiętali płonącą ukraińską wieś, fałszywą komunę na Białorusi, dzieci zamordowane w Leningradzie. Przemiana Sowietów w nieubłaganych katów nie wzięła się znikąd. W latach 1941–1944 Einsat Groupen SS i ich lokalne oddziały pomocnicze metodycznie eksterminowały 2 miliony cywilów – Sowietów.