Rzetelne zeznania, opublikowane dopiero po upadku ZSRR, ujawniają skalę tego polowania. Codziennie przywożono do nas dziesiątki Niemców podejrzanych o przynależność do SS. Musieliśmy badać ich pachy, szukać blizn, świeżych oparzeń, okaleczeń. Niektórzy przyjeżdżali z oparzeniami trzeciego stopnia, z surową skórą. Stało się tak, ponieważ polano ich wrzącym olejem pod pachą.
Inni mieli w ręku wycinanie całych kawałków skóry żyletkami. Ból musiał być potworny, ale przerażenie było silniejsze od bólu. W Prusach Wschodnich, dywizja SS Tottenkopf, głowy poległych okrążyła w pobliżu Kiksbergu. 2400 żołnierzy poddało się generałowi Szernakowskiemu 15 lutego 1945 roku.
Oficjalny raport, lakoniczny, jednostka SS zneutralizowana, brak jeńców. Ciała wrzucone do fałszywego obozu, bez identyfikacji, bez pochówku. Te same podróbki, które SESS kazała im wykopywać ofiary przez 4 lata. Hans Müller należał do nielicznych ocalałych SS, którzy będą zeznawać dekady później. Schwytany w marcu 1945 roku, przeżył, ukrywając swoją tożsamość w wywiadzie udzielonym w 1987 roku niemieckiemu historykowi. Mówi: „Byliśmy 200 SS-manami z pułku Deutschland schwytanymi w pobliżu Brestlao.