To było zaplanowane od samego początku.
Artur nigdy więcej nie miał okazji, żeby mi się wytłumaczyć.
Próbował przez telefon i wiadomości, ale Nicole przechwytywała każdą z nich.
Prawda była już niezaprzeczalna.
Zdjęcia.
Papierkowa robota.
Termin.
Wyniki testów.
Wszystko idealnie się ze sobą łączyło.
A Chloe była z tym bezpośrednio powiązana poprzez dokumenty i planowanie.
Tydzień później po raz pierwszy usiadłam sama.
Bruce, który tymczasowo mieszkał z Nicole, podczas gdy trwało śledztwo w sprawie mojego męża i siostry, usiadł obok mnie na łóżku z nogami podwiniętymi pod siebie.
„Byłeś taki odważny, mój aniołku” – powiedziałam mu cicho.
Lekko wzruszył ramionami. „Bałam się, mamo”.
„Wiem. Ale i tak to zrobiłaś. I uratowałaś mi życie”.
Bruce spojrzał na mnie.
„Czy teraz jesteśmy bezpieczni?”
Wyciągnęłam rękę i wzięłam go za rękę.
„Jesteśmy”.