Nie mogłam oddychać.
Wtedy usłyszałam dźwięk otwieranego zamka błyskawicznego przy moim łóżku, a Bruce ze strachu wbił palce w moją skórę.
Cała moja resztka kontroli powstrzymywała mnie przed otwarciem oczu.
„To wszystko?” zapytała Chloe.
Artur westchnął. „Tak. Potwierdzenie ubezpieczenia. Zaktualizowani beneficjenci. Dokumenty dotyczące szkoły z internatem też. Wszystko przygotowane.”
Szkoła z internatem?!
„Dobrze” – mruknęła Chloe. „Skoro Brenda zniknie, reszta powinna działać szybko.”
Zniknie?!
Mój mąż zniżył głos jeszcze bardziej. „Musimy tylko pokazać, że jesteśmy gotowi. Lekarz już zgodził się omówić opcje.”
Opcje?
Mój puls znowu przyspieszył.
Artur i Chloe nie tylko czekali na moją śmierć.
Próbowali sprawić, żeby to się stało.
Wtedy drzwi znów się otworzyły. Te kroki brzmiały inaczej.