Nicole, moja prawniczka, pojawiła się chwilę później. Weszła szybko, wciąż trzymając telefon w dłoni, a jej bystre spojrzenie natychmiast wbiło się w Arthura i Chloe.
„Dlaczego mnie nie poinformowano?” – zażądała, patrząc prosto na Arthura.
Mój mąż wymusił wymuszony uśmiech. „Wszystko wydarzyło się bardzo szybko…”
„To moja klientka” – wtrąciła Nicole. „I jej prawny kontakt w nagłych wypadkach. Miałeś czas.”
Artur nic nie powiedział.
Nicole odwróciła się do mnie, a jej ton nieco złagodniał. „Brenda, powiedz mi, co się dzieje”.
Znów piekło mnie w gardle, ale przemogłam się.
„Bruce” – powiedziałam cicho.
Mój syn zrobił krok naprzód, trzymając aparat.
Nicole lekko przykucnęła do jego wysokości. „Hej, kolego. Możesz mi powiedzieć, co słyszałeś?”
Bruce najpierw na mnie spojrzał.
Skinęłam głową.
To wystarczyło.