„Tata i ciocia mówili… że mama się nie obudzi” – zaczął cicho. „A kiedy jej zabraknie, wszystko potoczy się szybko. Rozmawiali o papierach i odesłaniu mnie. I… mówili, że lekarz pomoże podjąć decyzję”.
Jego głos brzmiał spokojnie, choć mocniej trzymał aparat.
Potem podał go Nicole.
Wstała i przejrzała zdjęcia.
Jej wyraz twarzy natychmiast się zmienił.
„Te są już podpisane” – powiedziała cicho. „Formularze zgody. Autoryzacje transferu. I… zewnętrzne zalecenia lekarskie?”
Spojrzała prosto na dr. Andersona, który wciąż stał obok mnie.
„Czy prosił pan o innego specjalistę?”
Dr Anderson zmarszczył brwi. „Nie. Nie jest związany z naszym zespołem”.
Arthur szybko zrobił krok naprzód. „Rozważaliśmy tylko możliwe opcje…”
Nicole uniosła rękę, nawet na niego nie patrząc. „Nie rozmawiam z panem”.
W tym momencie wszystko się zmieniło.
Artur i Chloe stracili kontrolę.