Artur cofnął się, jakby zobaczył coś niemożliwego.
Głos Chloe zabrzmiał ostro i spanikowany. „To… to niemożliwe!”
Nie spieszyłam się. Po prostu spojrzałam na Bruce’a, a on natychmiast zrozumiał.
Potem zwróciłam się do dr. Andersona.
„Słyszałam wszystko” – powiedziałam. Mój głos był słaby, ale pewny. „Chcę porozmawiać z moim prawnikiem na osobności”.
Artur szybko doszedł do siebie.
„Brenda, nie czujesz się na tyle dobrze…”
„Tak” – przerwałam, tym razem mocniej. „Jestem”.
Spróbował ponownie.
„Nie podejmujmy emocjonalnych decyzji…”
„Nie jestem. Ty byłeś.”
Arthur próbował odzyskać panowanie nad sobą, ale w jego oczach już widziałam panikę. Nie zaplanował takiego obrotu spraw.
Chloe stała obok niego jak sparaliżowana, zaciskając mocno usta, jakby rozważała kolejny krok.
Dr Anderson podszedł bliżej do mojego łóżka. „Brenda, czy możesz odpowiedzieć na kilka pytań? Czy wiesz, gdzie jesteś?”
„Tak” – odpowiedziałam. „Szpital. OIOM”.
Powoli skinął głową.
Artur ponownie otworzył usta. „Panie doktorze, naprawdę uważam, że powinniśmy…”
„Myślę, że zasługuje na chwilę” – przerwał spokojnie dr Anderson. „Właśnie odzyskała przytomność”.
To natychmiast go uciszyło.