Nie dlatego, że podniosłam głos.
Bo nie.
Sama zadzwoniłam na pogotowie.
Potem wykonałam kolejny telefon.
Detektyw Mara Quinn odebrała natychmiast.
„Miałaś rację” – powiedziałam. „Przyspieszyli kremację”.
Jej głos natychmiast się wyostrzył.
„Czy ciało nadal tam jest?”
„Tak” – odpowiedziałam. „A dziecko się poruszyło”.
Cisza.
Potem:
„Nie pozwól nikomu wyjść”.
Marcus usłyszał wystarczająco dużo, żeby spanikować.
„Do kogo dzwonisz?”
„Do osoby, której powinnam była zaufać przed twoją rodziną”.
Helena zmrużyła oczy.