Zanim dotarłam do kliniki, były łzy, taśma policyjna i lekarz spokojnie oznajmiający mi, że moja żona „odeszła spokojnie we śnie”.
W tym momencie karetka wjechała przez wejście do krematorium.
Ratownicy medyczni wynieśli Klarę z trumny.
Jeden z nich nagle krzyknął:
„Mamy puls!”
Kaplica zamarła.
Kolejny monitor…
Najpierw zmierzył bicie serca dziecka.
Szybko.
Silnie.
Żywe.
Potem Clary.
Słabe.
Powolne.
Ale żywe.
Marcus próbował natychmiast wyjść.
Detektyw Quinn przybył, zanim dotarł do windy.