„Emily, musisz wejść. Liam zostawił coś w sejfie w swoim biurze. Jest na tym twoje imię”.
Usiadłam tak szybko, że zakręciło mi się w głowie. „Co takiego?”
„Nie potrafię tego dobrze wyjaśnić przez telefon”.
Kiedy tam dotarłam, Mark wyglądał na chorego.
Zaprowadził mnie na górę, otworzył sejf w biurze Liama i podał mi grubą kopertę.
Na pierwszej stronie, pismem Liama, widniały trzy słowa.
W kopercie były wyciągi bankowe, zdjęcia i notatka.
Przekaż Emily.
Spojrzałam na Marka. „Dlaczego nie zadzwoniłaś wcześniej?”
Przełknął ślinę. „Prosił, żebym poczekał do pogrzebu. I tak powinienem był zadzwonić wcześniej. Potem przyszła Grace i zapytała, czy Liam zostawił coś w sejfie, i wiedziałam, że czekałam już za długo”.
Ściskało mnie w żołądku.
W kopercie znajdowały się wyciągi bankowe, zdjęcia i notatka.
Notatka zaczynała się tak: „Em, jeśli to czytasz, to w końcu do mnie dotarli. Proszę, nie ufaj Grace”.
Następny wers był gorszy.
Na sekundę wstrzymałam oddech.
Następny wers był gorszy.
„Grace kradła pieniądze przeznaczone dla dzieci, a Ryan wie, że się o tym dowiedziałam”.
Przeczytałam go trzy razy.