Zaczęła płakać jeszcze głośniej. „Powiedziałam mu, że Liam ma kopie. Powiedziałam mu, kiedy Liam wychodził z pracy tamtej nocy. Myślałam, że Ryan go nastraszy i zmusi do ich oddania. Przysięgam, że nigdy nie myślałam…”
„Liam nie żyje”.
Spojrzała na mnie z miną, której nigdy nie zapomnę.
„Wiem”.
„Nie”. Mój głos drżał. „Nie możesz tego mówić jak pogody. Ty go tam wysłałaś”.
Zakryła usta.
Zadałam pytanie, które nosiłam w sobie od czasu, gdy Mark podał mi kopertę.
„Po śmierci Liama, dlaczego stałaś przy mnie, jakbyś mnie kochała?”
Spojrzała na mnie z miną, której nigdy nie zapomnę.
„Bo cię kocham” – powiedziała. „I bo nienawidziłam siebie w każdej sekundzie”.
„Proszę, pozwól mi pożegnać się z dziećmi”.
Uwierzyłam jej.
To pogorszyło sprawę.
Wskazałam na drzwi. „Wyjdź”.
Wpatrywała się we mnie. „Proszę, pozwól mi pożegnać się z dziećmi”.
„Nie”.
„Emily, proszę”.
„Jeśli nadal będziesz tu, kiedy wrócą, zadzwonię na policję, zanim dotrzesz na werandę”.
Potem policja znalazła nagranie z jego ciężarówki za samochodem Liama na kilka minut przed wypadkiem.
Wyszła.