Myśl o Tobym, ich ośmioletnim synu, wywołała nową falę bólu w sercu Cassie. Toby wyjechał tego ranka na obóz piłkarski, nie zdając sobie sprawy, że jego matka znika z jego życia, zanim jeszcze zdążył wrócić na kolację.
Kiedy Cassie dotarła do luksusowego penthouse’u z widokiem na panoramę miasta, w holu stało już dwóch krzepkich ochroniarzy z czarnymi, przemysłowymi workami na śmieci. Przemieszczała się przez główną sypialnię niczym duch, upychając stare dżinsy, bawełniane koszulki z czasów studiów i parę zniszczonych trampek do plastikowych worków.
Została zmuszona do oddania zaszyfrowanego smartfona, kluczyków do luksusowego SUV-a, a nawet delikatnego złotego medalionu, który matka Wesleya podarowała jej jako rodzinną pamiątkę. Portier, miły starszy mężczyzna o imieniu Donnie, spuścił głowę ze wstydem, widząc, jak ciągnie trzy ciężkie worki na śmieci przez marmurowy hol.
Gdy wyszła na chodnik, nagły, jesienny deszcz zaczął walić w chodnik, przemakając jej cienką kurtkę w kilka sekund. Stała tam bez samochodu, bez możliwości skontaktowania się z przyjaciółmi i z czekiem, którego nie mogła nawet zrealizować do otwarcia banków następnego ranka.