Z wplecioną w niego jedną literą.
E.
Widelec wyślizgnął mi się z ręki i uderzył w talerz.
„Mamo!”
Wpatrywałam się w tatuaż.
Byłam tam, kiedy Leo go zrobił – lekkomyślna, uśmiechająca się pomimo bólu. Powiedział, że to dzięki mnie stąpa po ziemi.
„E” oznaczało Emily.
Tylko dla przykładu
„Skąd to masz?” – zapytałam.
Julian spojrzał na swoje ramię.
I tym razem… nie wyglądał na zaskoczonego.
„Mój ojciec miał taki sam” – powiedział cicho. „Ja mu go kupiłam”.
Lila odsunęła krzesło. „Co się dzieje?”
Julian sięgnął pod koszulę i wyciągnął łańcuszek.