W jego dłoni spoczywał srebrny medalion w kształcie serca.
Mój medalion.
Rozpoznałam maleńką rysę przy zawiasie – sama ją zrobiłam lata temu, próbując zmieścić zdjęcie Leo przed balem maturalnym.
Wstałam tak szybko, że krzesło zaskrzypiało mi na podłodze.
„Skąd to masz?”
Julian w końcu stracił opanowanie.
„Od lat próbowałem cię znaleźć” – powiedział. „Musiałem ci powiedzieć prawdę”.
Lila wpatrywała się w niego. „Jaką prawdę?”
Wyciągnęłam rękę. „Daj mi ją”.
Włożył medalion w moją dłoń.
Przez chwilę poczułam narastający gniew.
„Wiedziałaś, kim jestem?”
„Nie od razu”.
„Kiedy się domyśliłaś?”
Zawahał się. „Trzy miesiące temu”.