Dwa dni później ława przysięgłych została wysłana na naradę. Siedziałem w sterylnym korytarzu, trzymając Rachel za rękę. Connor stał przy oknie, niczym cicha góra wsparcia.
Minęło sześć bolesnych godzin. W końcu komornik otworzył ciężkie drzwi. „Ława przysięgłych wydała werdykt”.
Serce waliło mi jak młotem.
Przewodniczący ławy przysięgłych podał sędziemu złożoną kartkę papieru.
„Czy oskarżony może wstać?” – nakazał sędzia.
„W sprawie pierwszego zarzutu usiłowania zabójstwa pierwszego stopnia, dotyczącego ofiary Grace Bennett” – przeczytał przewodniczący. „Uznajemy oskarżonego… winnym”.
Wypuściłem oddech, który wstrzymywałem od miesięcy.
„W sprawie drugiego zarzutu… dotyczącego małej Emmy Morrison… winnym”.
Rachel zaczęła otwarcie płakać.
„W trzecim punkcie… dotyczącym małego Noaha Morrisona… Winna”.
Trzy wyroki skazujące. Trzy wyroki dożywocia bez możliwości zwolnienia warunkowego.
Kiedy komornicy założyli Derekowi zimne stalowe kajdanki na nadgarstki, odwrócił głowę i spojrzał na mnie. Nie było w nim skruchy. Tylko zimne spojrzenie drapieżnika złapanego we własną pułapkę. Patrzyłam prosto w jego oczy, aż ciężkie drewniane drzwi się za nim zamknęły.
Wygrałam.