Ból nie był już abstrakcyjnym pojęciem; był moją jedyną rzeczywistością. Moje palce były mocno zabandażowane grubą białą gazą. Lewa stopa wydawała się być zatopiona w betonie. Palił mnie w gardle.
Lekarz o życzliwym spojrzeniu siedział przy moim łóżku. „Jestem dr Vivian Matthews” – powiedziała łagodnie. „Jesteś bezpieczna, Grace. Jesteś w Memorial Hospital”.
Próbowałam usiąść, czując narastającą panikę. „Moje dzieci?”
Dr Matthews położył mi ciepłą dłoń na ramieniu. „Są na oddziale intensywnej terapii noworodków. Stan krytyczny, ale stabilny. Pani córka waży 1,4 kg. Pani syn waży 0,9 kg. To wojownicy”.
Gorące łzy spłynęły mi z oczu. „Derek? Mój mąż…”
Twarz lekarza stwardniała. „Został aresztowany. Usiłowanie zabójstwa – trzy zarzuty”.
Zamknęłam oczy. Przeżyłam. Moje dzieci przeżyły.
Ciche pukanie do drzwi wyrwało mnie z zamyślenia. Mężczyzna z zamrażarki wszedł do środka. Wyglądał na wyczerpanego.
„Nazywam się Connor Hayes” – powiedział cicho, przysuwając sobie krzesło.
Rozpoznałam to nazwisko. Connor Hayes był miliarderem i prezesem firmy technologicznej, której firma mieściła się w budynku trzy domy dalej od Bennett Pharmaceuticals.
Opowiedział, że pracował do późna. Zobaczył mój samochód na parkingu o północy. Kiedy wychodził o świcie, samochód wciąż tam stał. Na widok rzeczy do karmienia piersią instynkty go rozpaliły. Zażądał, żeby ochrona budynku sprawdziła logi kart magnetycznych.
Kiedy zobaczyli, że Derek uzyskał dostęp do Strefy Zamrażarki C i się nie wylogował, Connor zmusił ich do otwarcia drzwi.
„Właśnie otworzyłem drzwi, Grace” – powiedział cicho Connor. „To ty ich utrzymałaś przy życiu”.
„Ale dlaczego popchnęłaś strażników?” – zapytałam.