Pomimo obrazy, jaką wyrządziłem mojemu dziecku.
Pomimo ręki mojego ojca.
Pomimo pięciu lat upokorzeń.
Pomimo tego, że moja córka trzęsła się z powodu mokrych rękawów.
Jednak najświętszą rzeczą był ślub Khrystyny.
Nie moja godność.
Nie serce Sofiyki.
Wstałem.
“NIE.”
Twarz mojej matki stwardniała.
„Będziesz tego żałować.”
Skinąłem głową.
“Może.”
I to była najszczersza odpowiedź, jaką miałem.
Ponieważ nie było tu czystego zwycięstwa.
Żadne przemówienie nie uleczyłoby pięciu lat.
Nie ma dokumentu, który mógłby sprawić, że matka pokochałaby sprawiedliwie.
Żadnego potężnego męża, który mógłby zagłuszyć śmiech gości, gdy moje dziecko patrzyło, jak upadam.
Petro spojrzał na Maksyma.
Maksym spojrzał na mnie.
Powiedziałem: „Przeczytaj tylko te informacje, które mają wpływ na jutrzejszą umowę”.
Marko odetchnął, niemal z ulgą.
Khrystyna spojrzała na mnie zdezorientowana.
Może spodziewała się zemsty.
Może spodziewałam się tego po sobie.
Petro skinął głową.