Byli tylko szef i pracownik.
Zrozumiałam.
Przełknęłam resztki urażonej godności i wymusiłam uśmiech.
„Doktorze Rafael”.
Odpowiedział krótkim skinieniem głowy i szedł dalej, mijając mnie, jakbym była kolejną osobą na korytarzu Faria Lima Avenue.
Uśmiechnęłam się do siebie.
O mało co nie powiedziałam mu, że wychodzę.
Prawie.
Ale po co się tym przejmować?
Nie przejąłby się tym.
Mój telefon komórkowy zawibrował w torbie.
To była wiadomość wysłana ze smartwatcha Gabriela.
[Mamo, czy tata przyjdzie dziś na moje urodziny?]
Stałam nieruchomo.
Powoli odwróciłam twarz.
Na końcu korytarza Rafael nachylał się, żeby posłuchać Bianki.
Pracownik przeszedł obok i położył jej rękę na talii, żeby osłonić ją przed uderzeniem.
Drobny gest.
Ale tak naturalne, tak troskliwe, tak spontaniczne, że bolało bardziej niż jawna zdrada. Nigdy nie doświadczyłam takiej troski.
Gabriel też nie.
Mimo to napisałam wiadomość do Rafaela.
【Dzisiaj są urodziny twojego syna. Masz dziś trochę czasu?