„Nie możesz przestać żyć tylko dlatego, że mnie nie ma. Więc oto plan. Wrócisz do mojej szkoły i porozmawiasz z bibliotekarką. I będziesz tam wolontariuszką”.
Zmarszczyłam brwi przez łzy i spojrzałam w stronę Judy.
„Zawsze siedzi tam jakieś dziecko samo” – powiedziała cicho Lily. „Ktoś, kto czuje się niewidzialny. Widziałam ich”.
Jej głos złagodniał jeszcze bardziej.
„Mamo, znajdź jednego z nich. Pomóż im. Tak jak zawsze pomagałaś mi”.
Łzy spływały mi po policzkach.
Ekran na chwilę zamigotał.
„I mamo… nie rób tego za mnie”.
Na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
„Zrób to, bo wciąż tu jesteś”.
Nagranie się skończyło.
Siedzieliśmy w milczeniu.
„Chyba właśnie zaplanowała mój kolejny krok” – powiedziałam cicho.
Judy uśmiechnęła się delikatnie. „Brzmi jak Lily”.
Powoli skinęłam głową.
Po raz pierwszy od tygodni wiedziałam dokładnie, co muszę zrobić.
Tego wieczoru Judy pomogła mi zanieść wszystkie pudła do domu.
Tym razem nie spieszyłyśmy się z nimi.