„Och, kochanie…” wyszeptała.
Pokręciłam głową, nie mogąc tego przetworzyć. „Ona… ona to wszystko zrobiła…”
Judy objęła mnie w ramiona, a ja kurczowo się jej trzymałam, jakbym miała się rozpaść, gdybym ją puściła.
„Przejdziemy przez to razem” – obiecała.
I właśnie to zrobiłyśmy.
Otworzyłyśmy drugie pudełko.
Na górze widniał starannie napisany napis „Plany opieki”.
W środku znajdowały się wydrukowane harmonogramy.
– Poranny plan dnia.
– Propozycje posiłków.
– Notatki przypominające o wyjściu na zewnątrz.
Pomiędzy stronami były włożone karteczki samoprzylepne.
„Zjedz dziś coś ciepłego. Poczuję się lepiej, wiedząc, że to zrobiłaś”.
„Nie opuszczaj więcej śniadania”.
Były też książki kucharskie, strony starannie oznaczone notatkami na marginesach. Jedną mocno docisnąłem.
na mojej piersi.
„Moje dziecko pomyślało o wszystkim…” – wyszeptałam.
Judy delikatnie ścisnęła moje ramię.