— Twój ojciec ją zbudował. Ty ją prawie zrujnowałeś. Moja córka ją uratowała.
To uderzyło go mocniej niż jakikolwiek policzek.
Zacisnął pięści.
— Valeria, powiedz im, że to pomyłka.
Wstałam.
Ręka nadal mnie bolała, ale głos miałam spokojny.
— Pomyłką było to, że wierzyłam, iż jesteś lepszy, niż pokazywałeś.
Ximena spuściła wzrok.
Doña Leonor nadal patrzyła na mnie z mieszaniną gniewu i przerażenia.
— Więc przez cały czas nas oszukiwałaś? — syknęła.
— Nie — odpowiedziałam. — Przez cały czas dawałam wam szansę, żebyście potraktowali mnie jak człowieka, zanim dowiecie się, ile jestem warta.
Nie miała odpowiedzi.
Bo prawda nie potrzebuje krzyku, kiedy trafia prosto w gardło.
Herrera zmienił obraz na ekranie.
— Teraz przejdziemy do oskarżenia o kradzież diamentowego zegarka.
Rodrigo zbladł jeszcze bardziej.
— Nie trzeba.
— Trzeba — powiedziałam.
Ekran pokazał nagranie z kamery w korytarzu rezydencji. Data z poprzedniego wieczoru. Godzina 19:38.
Ximena weszła do pokoju Doñi Leonor.
Sama.
Rozejrzała się, otworzyła szufladę z biżuterią, wyjęła zegarek i schowała go do torebki.
W sali słychać było tylko szum klimatyzacji.
Doña Leonor zakryła usta dłonią.
— Ximena…