A tak naprawdę wypchnął mnie z kłamstwa, w którym sama zbyt długo mieszkałam.
Myślał, że zostawia mnie bez niczego.
A ja odzyskałam nazwisko, głos, godność i życie, którego już nigdy nie oddałam nikomu w ręce.
Zgasiłam światło w salonie i wyszłam na taras.
Miasto migotało w oddali.
Położyłam dłoń na balustradzie i wzięłam głęboki oddech.
Kiedyś wierzyłam, że miłość polega na tym, by wytrzymać wystarczająco długo, aż ktoś wreszcie cię doceni.
Teraz wiedziałam, że prawdziwa miłość nie każe ci klękać.
Prawdziwa miłość pomaga ci wstać.
A ja nie tylko wstałam.
Wróciłam do siebie.