Część 2: Ultimatum
Poruszałem się sprawnie. Emocje były luksusem, na który nie mogłem sobie pozwolić. Panika zabija, protokół utrzymuje przy życiu.
„Leo” – powiedziałem, wracając do kuchni. „Musisz być odważny. Możesz to dla mnie zrobić?”
Skinął głową, choć jego warga drżała.
„Dobrze. Chodź ze mną”.
Zaprowadziłem go do spiżarni. Gołym okiem widać było, że to schowek pełen konserwowych brzoskwiń i mąki. Sięgnąłem pod drugą półkę i nacisnąłem ukryty zatrzask. Tylna ściana otworzyła się bezszelestnie, odsłaniając małe, wzmocnione stalą pomieszczenie. To był mój schron, zbudowany dwadzieścia lat temu, kiedy przeszedłem na emeryturę, jako zabezpieczenie przed wrogami, których stworzyłem w czasie zimnej wojny.
„To tajna forteca” – powiedziałem mu. „Są tam koce, Gameboy i przekąski. Wchodzisz, zamykasz drzwi od środka i nie otwierasz nikomu poza mną. Nawet policji. Rozumiesz? Tylko babci.”
„Czy tata wejdzie?” – zapytał Leo.
„Będzie próbował” – powiedziałem. „Idź.”
Zamknęłam fałszywą ścianę. Usłyszałam kliknięcie zamka. Był bezpieczny. Na razie.
Podeszłam do okna w salonie i wyjrzałam przez żaluzje.
Czarny SUV stał na biegu jałowym na końcu mojego podjazdu. Reflektory przecinały deszcz. Richard stał przy bramie, ale nie był sam. Były tam dwa inne samochody. Radiowozy.
Oczywiście. Richard Sterling nie odwalał swojej brudnej roboty, jeśli mógł. Przyprowadził swoje psy do towarzystwa.
Zadzwonił domofon przy drzwiach.