Słowa uderzyły mocniej niż uderzenie.
Kontynuował: „Ja to posprzątam. Ty zatrzymasz dom w Vermont. Ja zajmę się firmą, apartamentem, rachunkami. Podpisz i nie ośmieszaj się”.
Spojrzałam na papiery. Potem na niego.
„Robisz to teraz?”
„Mówię szczerze”. Skrzywił usta. „Powinnaś to docenić”.
Chciałam płakać. Chciałam czymś rzucić. Chciałam błagać mężczyznę, którego kiedyś kochałam, żeby przypomniał sobie, kim jestem.
Zamiast tego się uśmiechnęłam.
Mała. Wyglądająca krucho.
Idealnie.
Richard zmarszczył brwi. „Co w tym śmiesznego?”
„Nic” – wyszeptałam. „Jestem po prostu zmęczona”.
Odwrócił się zadowolony.
Vanessa pocałowała go w policzek, kiedy wychodzili.
Nie zauważyli wiadomości, która świeciła na moim telefonie pod kocem.
Przejęcie sfinalizowane. Kontrolny pakiet zabezpieczony. Gratulacje, pani Vale.
Richard nie miał pojęcia.
Firma, którą uważał za swoją, teraz należała do mnie…
Część 2