Wypadek. Rów. Pisk metalu. Moja kość pękała jak szkło.
To nie był wypadek.
Richard chciał, żebym była złamana, milcząca, bezużyteczna.
Zamknęłam oczy.
Kiedy je otworzyłam, dawna Evelyn zniknęła.
„Czy wiedzą, że to mamy?”
„Nie”.
„Dobrze”.
Richard zadzwonił tego wieczoru.
Odebrałam na głośniku.
„I co?” – zapytał. „Podpisałeś?”
„Nie”.
Cisza.
Potem rozległ się jego śmiech, gładki i okrutny. „Nie bądź głupia, Eve. Nie masz pracy, mobilności, wpływów. Staram się być miła”.
Głos Vanessy dobiegł go zza pleców. „Powiedz jej, że musimy opróżnić penthouse do przyszłego tygodnia”.
Richard zachichotał. „Słyszałaś ją”.