„Dzień dobry, Richard” – powiedziałem.
Vanessa otworzyła usta ze zdumienia.
Richard chwycił się stołu. „Co to, do cholery, jest?”
Uśmiechnąłem się ponownie.
Tym razem nie słabo.
„To” – powiedziałem – „jest moment, w którym dowiesz się, kogo dokładnie próbowałeś zniszczyć”.
Część 3
Richard wpatrywał się w ekran, jakby sam gniew mógł mnie odłączyć.
„Ty?” – warknął. „Kupiłeś moją firmę?”
„Naszą firmę” – poprawiłem. „Potem twoją. Teraz moją”.
Członkowie zarządu zmienili pozycję. Nikt nie stanął w jego obronie.
Rozejrzał się, szukając lojalności, ale lojalność zawsze była czymś, co wynajmował, a nigdy na co nie zasługiwał.
„To nielegalne” – powiedział.