Marianne pojawiła się obok mojego szpitalnego łóżka. „Nie jest. Halcyon Holdings nabyło akcje za pośrednictwem zatwierdzonych kanałów rynkowych i umów prywatnych. Dokumenty są kompletne. Zarząd potwierdził kontrolę.”
Vanessa otrząsnęła się pierwsza. „To manipulacja emocjonalna. Jest niestabilna. Spójrz na nią.”
Pochyliłem się bliżej do kamery. „Uważaj, Vanesso. Ostatnia osoba, która mnie nie doceniła, wylądowała bezrobotna przed lunchem.”
Jej wyraz twarzy się naprężył.
Richard uderzył dłonią w stół. „Zbudowałem tę firmę!”
„Nie” – powiedziałem. „Występowałeś przed nią. Stworzyłem umowy z klientami, naprawiłem relacje z inwestorami, przerobiłem twoje katastrofalne warunki przejęcia i dwa razy uratowałem cię przed bankructwem. Podpisałeś wszystko, co ci przedstawiłem, bo uważałeś, że język prawniczy jest nudny.”
Dyrektor zakaszlał w pięść.
Twarz Richarda poczerwieniała.
Skinąłem głową do Marianne.
Ekran się zmienił.
Pojawiły się e-maile. Przelewy. Fałszywe faktury. Wiadomości między Richardem a Vanessą o wyprzedaży aktywów, fałszywych wycenach i „pozbyciu się komplikacji”.
Vanessa wyszeptała: „Richard…”
Ale on wpatrywał się w jedno zdanie powiększone na ekranie.
Po wypadku nie będzie stanowić problemu.
W sali zapadła cisza.
Głos Richarda się załamał. „To jest wyrwane z kontekstu”.