„To wyjaśnij płatność, którą Vanessa dokonała pracownikowi warsztatu” – powiedziałem.
Vanessa cofnęła się. „Nie…”
Pojawił się kolejny dokument. Wyciąg bankowy. Data. Kwota. Imię i nazwisko.
Przewodniczący zdjął okulary. „Ochrona”.
Richard rzucił się w stronę ekranu. „Ty mściwy kaleko!”
Słowo odbiło się echem.
Wszyscy w sali konferencyjnej się zmienili.
Ani drgnęłam.
„Też mnie tak nazwałaś w szpitalu” – powiedziałam. „Powinnaś była ostrożniej dobierać ostatnie słowa do swojego prezesa”.
Drzwi się otworzyły. Weszło dwóch ochroniarzy, a za nimi detektyw w ciemnym płaszczu.
Marianne mówiła wyraźnie. „Richard Vale, Vanesso Cross, zarząd głosował za zwolnieniem was obojga z przyczyn uzasadnionych, ze skutkiem natychmiastowym. Wasze prawa dostępu zostały cofnięte. Wasze akcje zostały zamrożone do czasu wszczęcia postępowania cywilnego. Dowody zostały przekazane organom ścigania”.
Vanessa zaczęła płakać. Nie z poczucia winy. Ze strachu.
Richard wskazał na dyrektorów. „Nie możecie tego zrobić! Wiem o was wszystkich różne rzeczy!”
Przewodniczący spojrzał na niego zimno. „A pani Vale wie o was różne rzeczy”.
Detektyw podszedł.